Time machine

9 miesięcy temu

Dzisiaj cofam się do początku nowego milenium: do bajecznego świata flasha, animowanych gifów i innych cudowności web designu sprzed 20 lat :)

312 0

O jaacie, co ja znalazłam!

Znalazłam na starym dysku pliki html, które kiedyś składały się na moją stronę www, moją wizytówkę w sieci. Patrzę na to teraz z ciarkami wstydu, z mieszanką niedowierzania i politowania. Ale sieć 20 lat temu wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj: to były czasu IRCa, usenetu i netykiety. Nie było blogerów, jutuberów, influencerów i storytellerów, żadnych social mediów. Ba! Nawet żadnych platform do blogowania nie było, o rozwiązaniu takim jak joomla czy wordpress można było tylko pomarzyć. Kto miał jakieś zacięcie, rzeźbił strony w pajączku, front page’u lub notatniku. Ja należałam do tej ostatniej grupy :).

Posiłkowałam się w tamtych czasach pozycją HTML 4.0 z wydawnictwa Helion. Do dzisiaj pamiętam, że na okładce była koala, a pan autor sporo przykładów obrazował na kumkwatach :). Htmla pisałam z palca w notatniku, bez żadnego wspomagacza do składni. Wrzucałam potem te pliki razem z grafikami i zdjęciami na ftpa, najpierw na darmowy hosting republika (onet), potem już na płatny, gdzie miałam zaparkowaną własną domenę.

No dobra, to cóż to można było wtedy u mnie obejrzeć?

To jest strona główna, po lewo menu z odnośnikami do poszczególnych podstron. Linki były na kafelkach, które po najechaniu myszką zaczynały się bujać w przód i tył :) Byłam z siebie niesamowicie dumna, bo w książce do javascriptu znalazłam kawałek kodu, który pozwalał załadować animowane gify od kafelków od razu do pamięci po wczytaniu strony. Pozwoliło to zniwelować efekt laga, kiedy to plik z gifem dociągał się z jeszcze z serwera i zaczynał się bujać z opóźnieniem. Normalnie hakierka :D.
Nad menu znajduje się odnośnik stat4u, co było przed erą google analytics szalenie popularnym rozwiązaniem. Dalej mamy Księgę Gości do zbierania feedbacku od internautów :D i gwiazdeczkę, która dodawała do ulubionych. Widoczny licznik odwiedzin strony również był ówczesnym must have :)
W głównej części fota, która może być pierwszym selfie w historii ;) Zdjęcie sobie trzasnęłam sama, przepuszczone to jest przez jakiś pseudo artystyczny filtr w aplikacji Corel Photo Paint. Dookoła foty rameczka z jakimiś dziwnymi drucianymi stworkami. Nie pytajcie, skąd taki pomysł :P

Poniżej widok mojej galerii zdjęć. Przypominam, że każda podstrona była pracowicie tworzona w notatniku :). Mamy tutaj iframe’a, animowane gify, miks ikonek, typografii i odnośników z czapy, czyli to, co każda dobra witryna www musiała w owym czasie posiadać :).

Pisałam o tym, co mi sprawiało frajdę (to zupełnie tak jak teraz!), o głupotkach, filmach, serialach i książkach, którymi się jarałam. W owym czasie byłam posiadaczką pionierskiej technologii, która pozwoliła mi zgrywać filmy z vhsa do postaci cyfrowej. Część moich podstron zawierała cytaty z filmów (głównie Bareja), które pracowicie spisywałam wciskając na zmianę play i pauzę. Wycięte cytaty były nawet dostępne do ściągnięcia jako mp3. Taka byłam! :D

Wczesne lata 2000 to niekwestionowane panowanie flasha w przeglądarkach. Miałam i ja swoje animowane napisy, które napawały mnie dumą :)

Ale to co mnie dzisiaj najbardziej ujęło, to w jaki sposób wtedy o sobie pisałam:

Przede wszystkim lubię siedzenie przed komputerem. Już od dziecka przejawiałam zainteresowania w tym kierunku;)) Mój pierwszy komputer to był oczywiście Commodore C64. Kojarzy mi się teraz z takimi słowami kluczowymi jak: Art Studio czy River Raid.. Ktoś to jeszcze pamięta?:) Z DOSowych gier męczyłam “Alone in the Dark” (bałam się tej gry okrutnie) i “The Day of the Tentacle” (bardzo przyjemna gierka). Teraz już raczej rzadko mi się to zdarza, co nie znaczy, że przed komputerem mniej czasu marnuję;) Bardzo lubię tworzenie stron WWW i grafiki komputerowej, pasjonuje mnie programowanie i bardzo chciałabym powiązać z tym moją zawodową przyszłość. Z komputerami często bowiem lepiej się dogaduję niż z ludźmi…

No i powiązałam z programowaniem swoją zawodową przyszłość. Chciałam, to mam.

Warto jeszcze wspomnieć, że to były czasy modemów, wdzwanianych połączeń i internetu jako dobra luksusowego. I nie było wtedy zjawiska hejtu. Miałam tę swoją księgę gości, gdzie ludzie zostawiali komentarze. Czytam je teraz i dziwię się bardzo. Po pierwsze jak dużo ich było – jak na stronę, która umówmy się szczerze, nie niosła ze sobą wielce merytorycznych treści. Po drugie, jakie one były miłe. Zobaczcie sami:

  • Przypadkowo wskoczyłem na Twoją stronę i muszę przyznać że robi wrażenie. Pamiętaj tylko aby aktualizować ją jak najczęściej. Tak trzymaj Agatko.
  • hej A! wywołałaś uśmiech na mojej twarzy… to dziwne jak osoby spod tego samego znaku zodiaku mogą być do siebie podobne..pozdrawiam s.
  • Agatko jesteś ciekawą osóbką pozdrawiam Cię serdecznie. Ania z Mysłowic
  • Fajna stronka, a trafiłem tu z powodu gry półsłówek :)). Pozdrawiam
  • Rewelacyjna strona … nic dodać nic ująć. Życzę powodzenia ! Trzymaj się :)
  • Normalnie super ta strona!!!
  • Technicznie-super. Zazdroszczę strony.
  • Witam Agatko. Oglądając ta stronkę można stwierdzić ze jesteś bardzo sympatyczna i miłą osobą :) Ponadto sama stronka jest moim zdaniem rewelacyjna, jest co poczytać i pooglądać, podoba mi się. tak 3maj, pozdrawiam i ślę buziaki.
  • Bardzo fajna stronka szczególnie dzięki tekstom pana Leca (tak żem się tu przybłąkał) :D

A jak u Was? Macie też jakieś ciekawe odkrycia z przeszłości?

PS. Jeśli nie chcesz przegapić moich następnych wpisów, zasubskrybuj bloga, o tutaj. Każdy mój nowy artykuł trafi także do Twojej skrzynki. Nie spamuję :)