Time machine

2 lata temu

Dzisiaj cofam się do początku nowego milenium: do bajecznego świata flasha, animowanych gifów i innych cudowności web designu sprzed 20 lat :)

708 0

O jaacie, co ja znalazłam!

Znalazłam na starym dysku pliki html, które kiedyś składały się na moją stronę www, moją wizytówkę w sieci. Patrzę na to teraz z ciarkami wstydu, z mieszanką niedowierzania i politowania. Ale sieć 20 lat temu wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj: to były czasu IRCa, usenetu i netykiety. Nie było blogerów, jutuberów, influencerów i storytellerów, żadnych social mediów. Ba! Nawet żadnych platform do blogowania nie było, o rozwiązaniu takim jak joomla czy wordpress można było tylko pomarzyć. Kto miał jakieś zacięcie, rzeźbił strony w pajączku, front page’u lub notatniku. Ja należałam do tej ostatniej grupy :).

Posiłkowałam się w tamtych czasach pozycją HTML 4.0 z wydawnictwa Helion. Do dzisiaj pamiętam, że na okładce była koala, a pan autor sporo przykładów obrazował na kumkwatach :). Htmla pisałam z palca w notatniku, bez żadnego wspomagacza do składni. Wrzucałam potem te pliki razem z grafikami i zdjęciami na ftpa, najpierw na darmowy hosting republika (onet), potem już na płatny, gdzie miałam zaparkowaną własną domenę.

No dobra, to cóż to można było wtedy u mnie obejrzeć?

To jest strona główna, po lewo menu z odnośnikami do poszczególnych podstron. Linki były na kafelkach, które po najechaniu myszką zaczynały się bujać w przód i tył :) Byłam z siebie niesamowicie dumna, bo w książce do javascriptu znalazłam kawałek kodu, który pozwalał załadować animowane gify od kafelków od razu do pamięci po wczytaniu strony. Pozwoliło to zniwelować efekt laga, kiedy to plik z gifem dociągał się z jeszcze z serwera i zaczynał się bujać z opóźnieniem. Normalnie hakierka :D.
Nad menu znajduje się odnośnik stat4u, co było przed erą google analytics szalenie popularnym rozwiązaniem. Dalej mamy Księgę Gości do zbierania feedbacku od internautów :D i gwiazdeczkę, która dodawała do ulubionych. Widoczny licznik odwiedzin strony również był ówczesnym must have :)
W głównej części fota, która może być pierwszym selfie w historii ;) Zdjęcie sobie trzasnęłam sama, przepuszczone to jest przez jakiś pseudo artystyczny filtr w aplikacji Corel Photo Paint. Dookoła foty rameczka z jakimiś dziwnymi drucianymi stworkami. Nie pytajcie, skąd taki pomysł :P

Poniżej widok mojej galerii zdjęć. Przypominam, że każda podstrona była pracowicie tworzona w notatniku :). Mamy tutaj iframe’a, animowane gify, miks ikonek, typografii i odnośników z czapy, czyli to, co każda dobra witryna www musiała w owym czasie posiadać :).

Pisałam o tym, co mi sprawiało frajdę (to zupełnie tak jak teraz!), o głupotkach, filmach, serialach i książkach, którymi się jarałam. W owym czasie byłam posiadaczką pionierskiej technologii, która pozwoliła mi zgrywać filmy z vhsa do postaci cyfrowej. Część moich podstron zawierała cytaty z filmów (głównie Bareja), które pracowicie spisywałam wciskając na zmianę play i pauzę. Wycięte cytaty były nawet dostępne do ściągnięcia jako mp3. Taka byłam! :D

Wczesne lata 2000 to niekwestionowane panowanie flasha w przeglądarkach. Miałam i ja swoje animowane napisy, które napawały mnie dumą :)

Ale to co mnie dzisiaj najbardziej ujęło, to w jaki sposób wtedy o sobie pisałam:

Przede wszystkim lubię siedzenie przed komputerem. Już od dziecka przejawiałam zainteresowania w tym kierunku;)) Mój pierwszy komputer to był oczywiście Commodore C64. Kojarzy mi się teraz z takimi słowami kluczowymi jak: Art Studio czy River Raid.. Ktoś to jeszcze pamięta?:) Z DOSowych gier męczyłam „Alone in the Dark” (bałam się tej gry okrutnie) i „The Day of the Tentacle” (bardzo przyjemna gierka). Teraz już raczej rzadko mi się to zdarza, co nie znaczy, że przed komputerem mniej czasu marnuję;) Bardzo lubię tworzenie stron WWW i grafiki komputerowej, pasjonuje mnie programowanie i bardzo chciałabym powiązać z tym moją zawodową przyszłość. Z komputerami często bowiem lepiej się dogaduję niż z ludźmi…

No i powiązałam z programowaniem swoją zawodową przyszłość. Chciałam, to mam.

Warto jeszcze wspomnieć, że to były czasy modemów, wdzwanianych połączeń i internetu jako dobra luksusowego. I nie było wtedy zjawiska hejtu. Miałam tę swoją księgę gości, gdzie ludzie zostawiali komentarze. Czytam je teraz i dziwię się bardzo. Po pierwsze jak dużo ich było – jak na stronę, która umówmy się szczerze, nie niosła ze sobą wielce merytorycznych treści. Po drugie, jakie one były miłe. Zobaczcie sami:

Przypadkowo wskoczyłem na Twoją stronę i muszę przyznać że robi wrażenie. Pamiętaj tylko aby aktualizować ją jak najczęściej. Tak trzymaj Agatko.

hej A! wywołałaś uśmiech na mojej twarzy… to dziwne jak osoby spod tego samego znaku zodiaku mogą być do siebie podobne..pozdrawiam s.

Agatko jesteś ciekawą osóbką pozdrawiam Cię serdecznie. Ania z Mysłowic

Fajna stronka, a trafiłem tu z powodu gry półsłówek :)). Pozdrawiam

Rewelacyjna strona … nic dodać nic ująć. Życzę powodzenia ! Trzymaj się :)

Normalnie super ta strona!!!

Technicznie-super. Zazdroszczę strony.

Witam Agatko. Oglądając ta stronkę można stwierdzić ze jesteś bardzo sympatyczna i miłą osobą :) Ponadto sama stronka jest moim zdaniem rewelacyjna, jest co poczytać i pooglądać, podoba mi się. tak 3maj, pozdrawiam i ślę buziaki.

Bardzo fajna stronka szczególnie dzięki tekstom pana Leca (tak żem się tu przybłąkał) :D

A jak u Was? Macie też jakieś ciekawe odkrycia z przeszłości?

PS. Jeśli nie chcesz przegapić moich następnych wpisów, zasubskrybuj bloga, o tutaj. Każdy mój nowy artykuł trafi także do Twojej skrzynki. Nie spamuję :)