Pożegnanie z Afryką: Blue Safari

2 lata temu

Bardzo chciałam wziąć udział w Blue Safari na Zanzibarze. Pływanie z delfinami od zawsze było moim marzeniem, a wyczytałam w internetach, że w tym rejonie świata jest to jak najbardziej możliwe. Jak to wyszło? Zapraszam do lektury :)

669 0

Ostatniego dnia pobytu na Zanzibarze bierzemy udział w zorganizowanej wyprawie plażingowo-snurkowej, którą nazywają tutaj Safari Blue. Jest to bardzo popularny rodzaj aktywności oferowany turystom na każdym kroku. Po plaży chodzi mnóstwo gości, którzy zajmują się sprzedażą tych wycieczek. My naszą wyprawę załatwiamy dzień wcześniej, wycieczka kupiona została właśnie w ten sposób: od typka z plaży :) Ile kosztuje błękitne safari na Zanzibarze? To zależy od “renomy” firmy i od ilości pośredników :) Ostatecznie na końcu wszystkie wyprawy wyglądają do siebie podobnie. Wiem o tym, bo w kluczowych “punktach” spotykaliśmy uczestników wypraw Safari Blue konkurencyjnych organizatorów. Z tego co widziałam, zawartość naszych talerzy w porze lunchu wyglądała podobnie, więc nie ubolewam specjalnie nad faktem, że skusiliśmy się na wersję ekonomiczną :) Za dwie osoby płacimy 90$, ale zamiast do hotelu negocjowaliśmy transport z powrotem do Stone Town, bo jutro rano opuszczamy Afrykę. Transfer na lotnisko ze wschodniej części wyspy kosztuje od ok. $30, więc można próbować negocjować 60$ od pary. W kwocie zawiera się transfer z i do hotelu, owoce, napoje chłodzące, lunch w postaci grillowanych owoców morza i sprzęt do snurkowania. Impreza odbywa się w Zatoce Kiwani i na wyspie Kwale.

O umówionej porze rano zjawia się po nas w hotelu samochód. Po jakichś dwudziestu minutach dojeżdżamy do wybrzeża, gdzie czekają już łódki. Obsługa pakuje jedzenie i potrzebny sprzęt, a uczestnicy wybierają płetwy i maski do snurkowania. Blue Safari odbywają się na tradycyjnych arabskich statkach żaglowych: dhow (dau), które oprócz żagli posiadają oczywiście też silnik spalinowy.

Dau, Blue Safari, Zanzibar
DSC_0051-2.jpg
Dau, Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar

Pierwszy przystanek na snurkowanie ma miejsce w mangrowiowej zatoczce. Jest tutaj dość płytko, tak że swobodnie można stanąć na piaszczystym podłożu. Namorzyny (mangrowia) to formacje roślinne unikalne ze względu na fakt, że pobierają substancje odżywcze z korzeni zanurzonych w słonej wodzie. Pierwszy raz miałam okazję bliżej im się przyjrzeć dwa lata temu na Filipińskiej wyspie Palawan.

DSC_0032-2.jpg
Blue Safari, Zanzibar

Następnie płyniemy na piaszczystą lagunę, gdzie jest dłuższa przerwa na opalanie, taplanie w wodzie i konsumpcję owoców.

Blue Safari, Zanzibar

Obsługa z pomocą Przemka stawia zadaszenie z płachty i czterech kijów :) W cieniu serwowane są świeże owoce. Ananas smakuje wybornie.

Blue Safari, Zanzibar

Jesteśmy teraz w miejscu, gdzie każda dziewczyna mówi do swojego towarzysza, towarzyszki: zrób mi ładne zdjęcie na instagrama :D Najlepiej tak, żeby wyglądało, że jestem tu sama i żeby w kadrze nie było kilkunastu innych dziewczyn, które wdzięczą się do aparatu.

Blue Safari, Zanzibar

No cóż – wychodzi to czasem lepiej, czasem gorzej :D

Blue Safari, Zanzibar

Po plażingu ruszamy łódką w pobliże rafy koralowej, gdzie jest czas na eksplorowanie podwodnego świata. Do snurkowania używamy dzisiaj naszych prywatnych masek, które kupiliśmy na krótko przed wyjazdem. Zainwestowaliśmy w tzw. maski pełnotwarzowe i muszę przyznać, że komfort pływania miałam o wiele większy niż w tradycyjnych okularach z rurką. Nic się nie leje, nie paruje, rurka nie ucieka. Dodatkowy fajny bajer w tej masce to gwint do uchwytu na gopro: mam wolne ręce :)

Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar

Muszę powiedzieć, że nie jest to najpiękniejsza rafa koralowa, jaką widziałam w życiu. Obsługa wabi rybki wyrzucając za burtę resztki owoców, ale prezentuje się to wszystko pod wodą raczej skromnie :)

Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar

W porze lunchu wszystkie wycieczki ściągają na wyspę Kwale.

DSC_0109
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar
DSC_0099
Blue Safari, Zanzibar

Porcja obiadowa prezentuje się niekiepsko :) W krzakach koło stołu przy którym jemy przemykają szczury wielkości małych kotków, ah ten afrykański wildlife :P Toaleta jest kilka metrów dalej i ma formę wychodka z dziurą, na której postawiono dla niepoznaki muszlę. Przyjemność dodatkowo płatna. Taki lokalny folklor… :)

Blue Safari, Zanzibar
Blue Safari, Zanzibar

Ostatnią atrakcją jest spacer do ogromnego baobaba, który mieści się na wyspie.

DSC_0105
Blue Safari, Zanzibar
DSC_0111
Blue Safari, Zanzibar

Drzewo jak drzewo, niespecjalnie wzbudziło we mnie jakiś wielki entuzjazm, ale niektórzy przewodnicy mają tutaj pełne ręce roboty przy cykaniu fotek :)

DSC_0113.jpg

Co z tymi moimi wymarzonymi delfinami? No nie było. Dowiedziałam się w trakcie wyprawy, że na delfiny to raczej trzeba wypływać wczesnym rankiem, zanim zacznie słońce prażyć. No nic to, może następnym razem :)

Po powrocie na ląd odstawiają nas do Stone Town, skąd nazajutrz zaczynamy powolny powrót do domu najbardziej pokręconą trasą :) Z Zanzibaru do Muskatu, potem do Monachium, gdzie spędzamy noc na lotnisku, na drugi dzień do Luksemburga, gdzie mamy znowu jakieś 8h do następnego samolotu do Warszawy i wreszcie powrót do Katowic. Ostatni lot dodatkowo zalicza godzinne opóźnienie.

Post jest częścią relacji Tanzania 2017.

PS. Jeśli nie chcesz przegapić moich następnych wpisów, zasubskrybuj bloga, o tutaj. Każdy mój nowy artykuł trafi także do Twojej skrzynki. Nie spamuję :)