09 Lis

Rajska uczta w Bohol Bee Farm

Po zaliczeniu wszystkich must-see Boholu kierowca tuk tuka odwozi nas na dzisiejszą metę, nocujemy w Royal Paradise. Pokój ma duży współdzielony taras i przez uchylone drzwi słychać głosy innych gości. Nasi tu są :) Krótka wymiana zdań i już wiemy, że u gościa na plaży można najtaniej kupić colę z rumem :)

:P

:P

Na drugi dzień rano wybieramy się do Bohol Bee Farm: wielkiego kompleksu z hotelem, restauracją oraz centrum ekologicznego jedznia:) Idziemy plażą, ale wkrótce okazuje się, że dalszą drogę zagradzają wielkie skały i trzeba zejść w kierunku ulicy.

W Bohol Bee Farm znajdują się ule, grządki z ziołami i lodziarnia, od której zaczynamy zwiedzanie :) Nie mam pojęcia jaki smak wybrałam, ale jest to ciekawe doświadczenie :) W restauracji czekają nas same rozkoszne doznania. Przemek pałaszuje sałatkę z kwiatków, ja się delektuję koktajlami. Pychotka :)

Można powiedzieć, że ten pozytywny akcent jest początkiem końca naszej wielkiej przygody. Za chwilę rozpoczynamy powolny odwrót do domu: prom do Cebu, samolot do Manili, potem Dubaj z krótkim odpoczynkiem, samolot do Pragi, pociąg do Bohumina i autobus do Katowic. Wszystkie środki transportu odhaczone :)

Post jest częścią relacji z wyprawy na południową półkulę.