09 Lis

Lizanie ran :)

Wczorajszy island hopping dał się nam we znaki. Oj dał. Szczęście w nieszczęściu: od rana leje. Poranek spędzamy pod parasolami. Przez pół godziny usiłuję sobie wymościć leżak tak, żeby można było w miarę bezboleśnie się położyć i poczytać w spokoju książkę :) Dzisiaj pierwszy taki dzień, w którym robimy nic.
Aby dać ulgę bolącym plecom przebieram się w strój kąpielowy i w tym deszczu pędzę do morza. Jest bardzo przyjemnie, temperatura idealna.

Dzisiaj organizujemy sobie również transport powrotny do Puerto Princessa, a na jutro rano kolejną wycieczkę: rejs po Mangrove River.

Post jest częścią relacji z wyprawy na południową półkulę.