Kiosk na końcu świata

2 tygodnie temu

Latarnia morska Kallur to taka typowa farerska zapierająca-dech-w-piersiach instagramowa lokalizacja. A oprócz cudnych widoków znajduje się tutaj też „kiosk na końcu świata”.

36 0

Dzisiaj wybieramy się na wyspę Kalsoy, żeby nacieszyć oczy jednym z bardziej rozpoznawalnych widoczków na Wyspach Owczych: latarnią morską Kallur. Żeby dostać się na wyspę jedziemy, tradycyjnie już, autobusem z Tórshavn do Klaksvík, a stamtąd promem nr 56 do Syðradalur. Po wyjściu na ląd trzeba jeszcze złapać busika do Trollanes. Na szczęście kursy są zsynchronizowane z promem, więc nie ma problemu, że coś nam zwieje sprzed nosa.

W Trollanes wszyscy współpasażerowie z busa udają się od razu w kierunku latarni, więc warto pokręcić się jeszcze trochę po okolicy żeby uniknąć tłumów na górze. Tłumy to na Wyspach Owczych kilkanaście osób, ale zawsze lepiej mieć w kadrze mniej ludzi ;). Schodzimy zatem w kierunku nadbrzeża, pogapić się trochę na fale.

DSC_0014.jpg
Trollanes
DSC_0018.jpg
Trollanes
DSC_0058.jpg
Trollanes
DSC_0078.jpg
Trollanes
DSC_0084.jpg
Trollanes

W miasteczku Trollanes jest ciekawostka: mały sklepik z artykułami spożywczymi i pamiątkami, który uzyskał miano kiosku na końcu świata. Jest to mały blaszany kontenerek, żeby dostać się do środka musimy nacisnąć dzwonek. Po chwili zjawia się pani z kluczami i zaprasza nas do wnętrza. Kupujemy sobie sok i dżem rabarbarowy na pamiątkę. Farerzy darzą rabarbar jakimś szczególnym umiłowaniem :).

IMG_8682.jpg
Kiosk na końcu świata

Szlak do latarni nie jest jakoś specjalnie oznaczony, idzie się po prostu wydeptaną ścieżynką, no nie ma innej drogi :). Trasa ma około 4 km w dwie strony.

DSC_0108.jpg
Trollanes
DSC_0113-2.jpg
Trollanes
DSC_0114.jpg
Trollanes
DSC_0126.jpg
Trollanes
DSC_0142.jpg
Trollanes
DSC_0149-2.jpg
Trollanes
DSC_0224.jpg
Trollanes
DSC_0210.jpg
Trollanes
DSC_0198.jpg
Trollanes

Latarni Kallur nie widać przez większą część wędrówki, wyłania się w całej okazałości dopiero na końcu trasy. No jest to jeden z tych widoczków, które zapierają dech. Zdecydowanie.

DSC_0197.jpg
Kallur Lighthouse
IMG_8676.jpg
Kallur Lighthouse
DSC_0185.jpg
Kallur Lighthouse
DSC_0180.jpg
Kallur Lighthouse
DSC_0176.jpg
Kallur Lighthouse

Spod latarni wiedzie wąska ścieżynka na sąsiedni szczyt – widać ją na powyższych zdjęciach. Stromo, po obu stronach przepaść i wściekłe fale w dole. Adrenalina skacze mi mocno do góry, ale dopiero z tego miejsca rozpościera się ten najpiękniejszy widok na Kallur Lighthouse. Nie polecam tej drogi w przypadku mgły czy ulewnego deszczu. Serio, wystarczy jeden nieostrożny ruch i może być po nas. Wyspy Owcze zachowały jeszcze swój dziki charakter, nie ma tutaj nawet tabliczki z ostrzeżeniem, nie mówiąc już o barierkach czy ogrodzeniu. Wiadomo, że ludzie robią różne głupoty w pogoni za idealnym selfie, więc zastanawiam się jak długo ten stan rzeczy się tutaj utrzyma.

DSC_0183.jpg
Kallur Lighthouse
DSC_0163.jpg
Kallur Lighthouse

Po nacieszeniu się widokiem i wykonaniu miliona zdjęć schodzimy powoli w dół. Wracamy tą samą trasą z powrotem do Tórshavn. Po południu wybieramy się jeszcze promem na wyspę Nólsoy.

Post jest częścią relacji Wyspy Owcze 2019.

PS. Jeśli nie chcesz przegapić moich następnych wpisów, zasubskrybuj bloga, o tutaj. Każdy mój nowy artykuł trafi także do Twojej skrzynki. Nie spamuję :)