17 Lip

Day of the Tentacle

Nostalgicznie się zrobiło. Znalazłam w applowym sklepie moją ulubioną grę z dzieciństwa: Day of the Tentacle. Ta przygodówka typu point and click wypuszczona w 1993 przez LucasArts pożarła mi paręnaście lat temu sporo czasu. Tak, wbrew temu co obecnie można znaleźć w necie na przeróżnych memach, moje szczęśliwe dzieciństwo nie wiązało się tylko z bieganiem po podwórku i zabawach na trzepaku. Swoje przed kompem przesiedziałam :). Źródłem większości nowości w owym okresie było dla mnie to, co tata przyniósł z pracy :) Było Prince of Persia, Larry (z którego wyniosłam tak ważne lekcje w życiu jak: użyj gumy i ściągnij gumę po stosunku :P), Sokoban, Blocks, a w późniejszym okresie także The NeverhoodAge of Empires. Ekscytacja zawsze była ogromna, radość z odkrycia nowego kroku prowadzącego do rozwiązania zagadki niebotyczna :) A to wszystko w dobie bez internetu i z jednym małym kieszonkowym słowniczkiem do angielskiego, z którego pomocą pracowicie sobie tłumaczyłam wszystkie wypowiedzi bohaterów.

Day of The Tentacle to przepiękna przygodówka, w której na zmianę wcielamy się w trzy postacie. Celem jest uratowania świata, którym chce zawładnąć okrutny, mackowaty fioletowy stworek :P Jest tutaj doskonały humor, gadający koń, podróż w czasie i trochę amerykańskiej historii. Dla mnie rewelacja :)