Sie 23, 2017
45 Wyświetleń

Kampot i tajemniczy Bokor

Transport Kep – Kampot załatwiliśmy sobie wczoraj u gospodarza z Dathika Bungalows. Busik za dwie osoby kosztuje nas całe 6 dolarów. Kampot to taka mała mieścinka, mają fajne rondo z durianem:

Niestety, ciągle jeszcze nie wiem jak smakuje.. Chyba to nie ta pora roku, bo na straganach nie mogę wypatrzyć.

Przykładowe ceny w listopadzie 2016: kawa – 1$, wyborne naleśniki z owocami – 3.5$, kieliszek wina – 2$, wynajęcie skuterka na cały dzień – 5$.

Nocujemy dzisiaj w Ta Eng Guesthouse (8$), na miejscu wypożyczamy motorek i od razu ruszamy na Bokor.

Bokor Hill Station to kompleks budynków pozostałych z czasów, kiedy panoszyli się tutaj Francuzi (ok. 1920). Stoją na wzgórzu, oddalonym o niecałe 40 km od miasta. Droga na szczyt jest dość długa i kręta. Na górze jest też odczuwalnie chłodniej, pierwszy raz jest mi zimno w Azji :)

droga na Bokor

droga na Bokor

Na szczycie jest budynek, który kiedyś pełnił funkcję hotelu i kasyna. Jest opuszczony, można wejść do środka, przespacerować się, wejść na taras. Ja cały czas się czuję, jakbym była na planie filmu grozy. Miejsce jest idealne do nakręcenia horroru. Wrażenie potęgują też nisko snujące się ciemne chmury. Jest creepy :)

Bokor

Bokor

Bokor

Bokor

Bokor

Ale kasyno to jeszcze nic. Niedaleko znajduje się opuszczony kościół i tutaj to dopiero jest klimat ;) Mamy te nisko zawieszone chmury ograniczające widoczność, wiatr, który hula w środku przewracając kartki biblii i obtłuczone figury świętych.

Bokor

Bokor

Bokor

Bokor

Bokor

Bokor

Bokor

Bokor

I w tak miłych okolicznościach mija nam cały dzień, do miasta wracamy wieczorem. Jutro kierunek Siem Reap.

Post jest częścią relacji Azja 2016.

Kategorie
Azja · Kambodża · Podróże