Paź 20, 2016
137 Wyświetleń

3x k i inne zwierzaczki

W kontekście wyprawy na Antypody najbardziej cieszyłam się na zobaczenie z bliska kangurów, koali i kakadu, ekscytowałam się tą perspektywą jak mała dziewczynka. W dzieciństwie często oglądałam film Młody Einstein, kręcony w Australii, gdzie kangury występowały dość licznie :) Tak to sobie wyobrażałam:

Młody Einstein :)

Młody Einstein :)

Gdy tylko opuściliśmy Sydney i znaleźliśmy się na nieco mniej zaludnionych terenach zaczęłam się intensywnie rozglądać. Gdzie te kangury? Kiedy będą kangury? Czy to kangur? Patrz, kangur! A nie, jednak nie, to tylko krzak. Torbacze spostrzegliśmy wczesnym rankiem, po pierwszym noclegu w samochodzie. Były w sporej odległości, ale ewidentnie miało miejsce kicanie, więc trochę się uspokoiłam :) Na kolejne nie trzeba było długo czekać. Zwykle występowały w większych stadach. Podchodziłam bliżej, żeby złapać je w kadr, a one przyjmowały pozycję czego-ta-człowieka-chce i po chwili odkicywały do swoich spraw. Udało się też namierzyć walabię – mniejszego kuzyna z ciemniejszym pyszczkiem.

Pierwsze kakadu były już w Sydney, w trakcie dalszej drogi przewijały się dość licznie. Wyglądają uroczo – zwłaszcza z postawionym żółtym pióropuszem. Jednego gagatka namierzyłam kiedy się dumnie przechadzał po parkingu – wyglądał jak taki młodociany punk :) Oprócz kakadu widzieliśmy całą masę innych kolorowych papużek.

Na koale trzeba było trochę dłużej poczekać. Pierwsze „miśki” zobaczyłam w Koala Conservation Center na Philip Island. Tutaj przynajmniej ich obecność była pewna :) Jest to średniej wielkości park, w którym można obserwować te torbacze. Są wybudowane specjalne kładki i podesty, żeby można było się im poprzyglądać z bliska. Obiektyw z zoomem też się przyda :) Gapiłam się na te futrzaste zwierzątka, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Puszyste kulki przedziwnie pozatykane na gałęziach. Są przeurocze. Koale w Conservation Center były zachipowane, a „dzikie” egzemplarze widzieliśmy także na Great Ocean Road. Jak najłatwiej znaleźć koale na drzewie? Rozglądać się za samochodami zaparkowanymi na poboczu i ludźmi gapiącymi się w górę :)

do-wywolania

Koale nie są leniwe, po prostu muszą bardzo rozsądnie gospodarować swoją energią :) Eukaliptusy nie dostarczają jej w nadmiarze, więc wszelka aktywność sprowadza się do: zdobycia pożywienia, kopulacji i wydania na świat potomstwa :)

Jak już wspominałam w poście o podróży samochodem po Australii, trzeba bardzo uważać podczas jazdy w nocy. Niestety widzieliśmy bardzo dużo potrąconych zwierząt :(

W terenach o mniejszym natężeniu ruchu bardzo często z krzaków wyskakiwały małe króliczki. Nie udało mi się zrobić im zdjęcia, ale królika dostrzegłam też na Philip Island.

dsc03824

Oprócz tego widzieliśmy też kolczatkę

dsc03611

oraz małego smoka

dsc02919

i nietoperze

dsc02696

Żadnych wielkich jadowitych pająków ani węży nie było :)

Post jest częścią relacji z wyprawy na południową półkulę.

Kategorie
Australia · Podróże